98. Teoria treningu sprinterskiego według Mikke'a Bottoma
Dodane przez Konrad dnia 20.06.05 13:12


Teoria treningu sprinterskiego według Mikke'a Bottoma


Grupa światowego sprintu, elitarna grupa, która była częścią Phoenix Swim Club, trenowana przez Mikke'a Bottoma doskonale przygotowała się do tegorocznego sezonu, co zostało przypieczętowane drugim i trzecim wynikiem w historii światowego pływania na 50 m st. dowolnym Garego Hall Jr. i Anthonego Erwina, którzy również zremisowali w wyścigu po Olimpijskie złoto.

Jednym z najbardziej utytułowanych trenerów tego roku został Mike Bottom, uczestnik pechowej drużyny Olimpijskiej z 1980 roku. Jako trener męskiej grupy na Uniwersytecie w Berkley, Mike przejął grupę sprinterską, elitą, którą później nazwano "światowy sprint 2000".

Grupa ta składała się z 11 wysoko umotywowanych, światowej klasy pływaków, z czego 9 było kraulistami. Amerykanie: Gary Hall Jr, Anthony Erwin, Scott Greenwood, Matt Macedo, Jon Olesn; i obcokrajowcy: Felipe Delgado, Bart Kizierowski, Francisco Sanchez, Julio Santos. Oprócz nich grzbiecista Gordon Kozujl i delfinista Marcin Kaczmarek, który przyłączył się do grupy nieco później i złamał rękę pierwszego dnia treningów.

Trener Bottom podzielił wszystkich na 3 grupy:


Ostatniego lata, trener Mike Bottom wraz ze swoim asystentem i koordynatorem Heather Johnson (obecnie asystent trenera na uniwersytecie w Luizjanie) oraz drugim asystentem Norishi Kobayashi rozpoczęli wysoce nowatorski, intensywny program treningowy. Wyniki były fenomenalne:


W lipcu - kilka tygodni przed igrzyskami Olimpijskimi - "Technika pływania" spotkała się z Mikke'm Bottomem, aby dowiedzieć się co takiego uczynił aby uzyskać takie wspaniałe wyniki. Oto co usłyszeliśmy:

ST: Mike środowisko pływackie jest pod wrażeniem Twojego nowatorskiego programu, za to Ty jesteś zaniepokojony tym, że zawdzięczasz to wszystko innym trenerom i ich ideom. Opowiedz coś o tym.

MB: Tak, to co stworzyliśmy jest w dużym stopniu syntezą pracy czterech wspaniałych trenerów, z którymi miałem okazje pracować w czasie mojej kariery pływackiej. Ci trenerzy to: George Haines, David Marsh, Mark Schubert i Nort Thornton.
Georg Haines, mój trener ze szkoły średniej był najbardziej wpływową osoba, wyprzedzał swoją epokę, zawsze wspominał o równowadze między szybkością a wytrzymałością w treningu w wodzie. Nigdy nie zadawał nam dużych objętościowo treningów i nigdy nie przetrenował swoich zawodników. Miał swój sposób doprowadzania nas do naszych limitów podczas treningów ale nigdy nie dopuszczał do przekraczania tego punktu, po którym nie bylibyśmy się w stanie zregenerować.
David Marsh, przy którego boku przez kilka lat pracowałem jako asystent trenera w Auburn. Kładł on nacisk na ogólną sprawność sportowca. Nauczyłem się od niego, że nie jest najważniejszy ten, kto pływa najszybciej na treningach i osiąga najlepsze wyniki na koniec roku, lecz ten, kto ciężko i systematycznie trenował.
Od Marka Schuberta nauczyłem się tego, jak ważne są treningi tlenowe. Przed znajomością Marka nie doceniałem istoty posiadania solidnej bazy tlenowej. Myślę, że działo się tak, ponieważ kiedy byłem w Auburn, sprinterzy którzy do mnie przyszli mięli już wypracowana taka bazę.
Nort Thornton jest dla mnie czarodziejem techniki. W Californi bardzo dużo pracowaliśmy nad techniką, mogę powiedzieć, że 50% tego co robiliśmy to była technika. Tego lata trenowalięmy ok. 8 godzin dziennie z czego właśnie 50% to ćwiczenia techniki.

ST: Prawie 8 godzin dziennie? Podaj nam wasz plan dnia.

MB: Pierwszy trening (ranny) od 8:15 do 11:45 od poniedziałku do soboty. Po południu od 16:15 do 20:00 każdego dnia tygodnia prócz czwartków. W czwartki nie ma treningu po południu ale chłopcy najczęściej robili swój własny trening w wodzie. Mięliśmy odpoczynek w sobotę po południu i całą niedzielę. Do czego się to sprowadza? - ok. 36 godzin treningu tygodniowo.
Pamiętam jak przygotowywałem Garego Hall Jr do Igrzysk w '96r - było wiele krytyki na temat moich treningów, mówiono, że są za mało intensywne. Wtedy Gary powiedział do mnie "trenerze trenuję wystarczająco mocno, tak, że moje tętno przekracza 100 ud/min przez 6-7 godzin dziennie. Ile jeszcze pracy tlenowej chcesz abym wykonał?" - i miał rację.

ST: Prawda. Porozmawiajmy troszkę o treningu na lądzie, który prawdopodobnie zadziwił większość trenerów jako najbardziej nietypowy aspekt Twojego treningu.

MB: Właściwie, w naszym programie jest kilka podstawowych elementów, które sa stałe a tylko szczegóły ciągle się zmieniają. Na początku ćwiczyliśmy na siłowni 3 x w tygodniu przez 75-90 min, z czego 2 razy pracowaliśmy nad górnymi partiami ciała, 1 nad siłą nóg. Dodatkowo codziennie przez 15min - rozciąganie. Raz w tygodniu robiliśmy solidne rozciąganie całego ciała przez ok. 60 minut.

ST: A co z Twoim obwodem stacyjnym?

MB: Mamy dwa rodzaje obwodów: na powietrzu i na sali, podczas których serce pływaka bije między 140-180 ud/min przez 45-50 min. Obwody te są ułożone tak, by zwiększyć pojemność tlenową i poprawić siłę. Robiliśmy każdy obwód 2 x w tygodniu. Naszym centrum zainteresowania była siła mięśni tułowia, siła i stabilizacja ramion, równowaga, pojemność tlenowa i technika, do której używaliśmy luster.
Wtorki i czwartki to dni, w których ćwiczyliśmy na powietrzu, najczęściej łącząc bieganie z pływaniem np. chćopcy biegali dwa okrążenia na stadionie, potem kilka minut na torze przeszkód, rzuty piłką do kosza z dwutaktu, podciągania na drążku i trochę ćwiczeń szybkościowych na specjalnym urzadzeniu, potem wskakiwali do basenu i pływali 100m i 50m bardzo mocne nogi, potem długie, spokojne pływanie. Cały ten cykl powtarzaliśmy 3-4 razy.

ST: Jak wyglądały ćwiczenia na sali?

MB: Ćwiczenia na sali również robiliśmy 2x w tygodniu. Każdy element w tym obwodzie trwał 60s i dodatkowo 10-15s przerwy między stacjami. Kładliśmy nacisk na boksowanie, kopanie, uniki, rzuty i szybkie chwyty piłki na refleks, robiliśmy dużo szybkości. Chłopcy naprawdę lubili te sporty walki. Następnie robiliśmy duzo ćwiczeń z piłką lekarską, ponieważ bardzo dobrze wyrabia siłę tułowia. Było kilka ćwiczeń w których rzucaliśmy piłkę, potem kilka ćwiczeń na korpus np. pływak leżał na podłodze z nogami w górze i trzymając piłkę przed klatką piersiową wykonywał skręty w lewo i prawo.
Niektóre ćwiczenia były wymyślane przez samych zawodników, do czego starałem się ich namawiać. To sprawia, że myślą dlaczego robia to, co robią, po co są dane ćwiczenia i jak zrobić żeby przynosiły lepsze efekty. Jak ktoś wychodził z jakimś pomysłem, pytałem się co będą robić i dlaczego. Nie wszystkie propozycje były dobre, ale niektóre były naprawdę bardzo dobre. Jeśli grupa zaakceptowała nowe ćwiczenie, nazywaliśmy je tak, jak osoba, która je wymyśliła np. Matt Macedo Twist lub Anthony Ervin Core Exercise.

ST: Czy możesz nam teraz opowiedzieć o treningach w wodzie? Ile jardów przepływaliście na treningach?

MB: Tak naprawdę to nie wiem ile jardów przepłynęliśmy. Różnicowałem zadania w zależnoćci od tego, jak chłopcy sobie radzili. W środy po południu i soboty rano robiliśmy testy mleczanowe. Typowe zadanie to 5 x 100 i 300 rozpływanie. Niektóre setki pływali w płetwach, inne w płetwach i łapkach. Wszystko było pływane szybko i ci chłopcy zrobili kilka imponujących czasów.
Na przykład w połowie lipca dałem im takie zadanie: 3 x (3 x 100) z 50m rozpływaniem po każdych 100m. Zawodnicy stopniowo schodzili z 56-57s bez sprzętu do 49s ze sprzętem. Wszyscy trenowali głównie do 100m. Gary, Anthony, Julio i Scott będą schodzić ze 100m na 50m - ich koronny dystans - ale wciąż dobrze pływając 100m. Nie będę zaskoczony gdy Gary pobije rekord na 50m dowolnym, również uważam, że jest w stanie popłynąć 48 sek na 100m dowolnym, może nawet poniżej. Gordon będzie przechodził ze 100m do 200m również pozostając przy bardzo mocnej 100.

ST: Mike, jest jeszcze kilka interesujących, jak nie powiedzieć unikatowych, elementów Twojego programu. Opowiesz nam coś o tym?

MB: Pewnie. Wszyscy chłopcy mięli terapie "światła i dźwięki" dr Rayma Ditson-Sommer. Jest to coś, o czym Gary mówił mi już kilka lat temu, i terapia ta ma bardzo dobry, uspakajający efekt.
Inną rzeczą, którą robiliśmy, były nasze czwartkowe wieczorne spotkania dyskusyjne. Tematy były dowolne ale związane z pływaniem. Rozmawialiśmy o tym, co sprawia, że sportowiec staje się mistrzem - czyli począwszy od odżywiania, odpowiedniego nastawienia psychicznego do ich odpowiedzialności jako sportowców wobec prasy. To skłania ludzi do bycia lepszym zawodnikiem i lepszym człowiekiem. Jeśli mozesz mieć wpływ na młodych ludzi, na to by stawali się lepsi, wtedy ty sam stajesz się lepszy w swojej pracy.

ST: Czy były również spirytualistyczne elementy w Twoich treningach?

MB: Oczywiście. Dziękujemy za błogosławieństwo, które dał nam Bóg, czy jakikolwiek inny system, w który wierzą zawodnicy. Uznajemy, że wsparcie i dobroć, która nas otacza, nie jest przypadkowa albo zasłużona - jest to coś, co powstało wokół nas i Divine Creator - i jest odpowiednie dla nas do wyrażania naszej wdzięczności.

ST: To jest coś, co w większości programów jest nieobecne?

MB: Tak, jest to niezbędne do rozpoznawania i doceniania wszystkich ludzi, którzy pomagali naszej grupie. Sportowcy spędzali czas na pisaniu listów z podziękowaniami dla tych ludzi. Niezbędnym elementem tego programu jest pomóc zawodnikom zrozumieć system, który doprowadzi ich do zwycięstwa.
Większość sportowców nie ma o tym pojęcia. Wydaje im się, że ich sukces to wynik tylko własnej pracy, ale tak naprawdę w większości jest to rezultat wypracowanego "systemu wspierania" sportowców, który rozpoczęli ich rodzice i rodzina. W naszym wypadku wliczamy w to pana Garego Halla, który udostępnił nam swój dom, dr Rayma Ditson-Sommer, który przekazał nam kilka wskazówek jak wygrać te Igrzyska "psychicznie", pana Tim McClellan, który podniósł naszą siłę i program szybkościowy, pana Joe Coe, który masował nas w każdy czwartek.
Dalej są nasi sponsorzy: Platinium Perfomance - odżywianie, New Vision - witaminy, Cytosport - białko i napoje dla sportowców. Jest również rodzina Boreyko, która dotowała pieniądze do Athletes International Ministries, żeby wspierać grupe i klub pływacki Phoenix, którego jesteśmy członkami.
Myślę, że każdy z chłopców rozumie, jak to, co osiągnęli lub osiągną w Sydney mogłoby być możliwe bez ich udził?u.



Phillip Whitten



Autor: Aleksandra Byczyńska